Przedsiębiorczość Wójta w praktyce…

 

Zarządzania pieniędzmi uczy się nas od najmłodszych lat- własne kieszonkowe, wyznaczanie skarbnika klasowego, wspólna organizacja wycieczek szkolnych czy lekcje przedsiębiorczości w szkole średniej. Wszystko to ma nas przygotować do racjonalnego i odpowiedzialnego inwestowania i wydawania pieniędzy w dorosłym życiu. W praktyce wiemy, że sprawa może wyglądać różnie – nie możemy oprzeć się pięknej sukience, kupujemy kolejną tabliczkę czekolady (chociaż mieliśmy raz na zawsze zerwać ze słodyczami), szkoda nam czasu na robienie listy zakupów. Są jednak instytucje, które z definicji mają za zadanie rozporządzać naszymi wspólnymi pieniędzmi, tak aby nie tylko na wszystko wystarczyło, ale żeby rozwijać nasze miejscowości i może przede wszystkim – stwarzać nowe możliwości rozwoju społeczeństwa i pomocy najbardziej potrzebującym. I znów w praktyce okazuje się, że nie wszystko wychodzi zgodnie z planem – w mediach co chwilę możemy usłyszeć o niedokończonych inwestycjach, ciągnącymi się latami remontach dróg, czy rosnącym zadłużeniu. Czy nauka urzędników poszła zatem w las?

Przewidywane koszty in-vitro

Szacowanym kosztem całej procedury zapłodnienia pozaustrojowego jest 8 000 – 12 000 zł. Na te koszty składają się konieczne badania przed kwalifikacją do zapłodnienia in-vitro np. określenie stężenia hormonów we krwi czy badanie nasienia – jest to wydatek rzędu 360-400 zł. Kolejnym etapem jest przygotowanie do zapłodnienia. Koszty badań, głównie laboratoryjnych, to 800 – 1 000 zł. Koszt samego zapłodnienia to około 6 200 zł bez wliczonych kosztów leków (zarówno dawkę jak i konkretne preparaty dobiera się indywidualnie, przez co trudno dokładnie określić ich cenę, kliniki in-vitro szacują je jednak na kilka tysięcy złotych). Nie można również zapomnieć o kosztach, które para musi ponieść po przeprowadzonym (skutecznie lub nie) zapłodnieniu in-vitro– przechowywanie komórek jajowych, plemników i zarodków wynosi około 1 300 zł rocznie! Każdy z nas musi mieć świadomość, że w okresie 2013-2016 urodziło się tylko 10,3%  dzieci poczętych metodą in-vitro.

Cennik versus rzeczywistość…

Ceny całej procedury in-vitro nie da się dokładnie określić, ani tym bardziej wydać dokładnie takiej kwoty, jaka jest zaplanowana. Każdy z nas jest inny, inaczej reaguje na leki, zabiegi medyczne i wymaga innych badań, dlatego też kliniki nie podają z góry stałych cen procedury zapłodnienia pozaustrojowego. Myśląc o jakimkolwiek zabiegu medycznym musimy także brać pod uwagę koszty związane z powikłaniami, od których nie jest wolna żadna czynność medyczna. Koszty leczenia powikłań w zależności od ich rodzaju i stopnia nasilenia, szacowane są na nawet kilka tysięcy złotych. Użytkownicy forów internetowych na podstawie własnych doświadczeń podają koszty zapłodnienia in-vitro na nawet dwa razy większe niż zostały im podane, gdy decydowali się na ten krok.

Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał…

W czasie gdy w naszej gminie planuje się refundować kosztowną procedurę in-vitro urzędnicy zaciągają trzeci kredyt na bieżące działalności w wysokości 18,5 mln złotych. W przypadku tak bardzo kosztownej i równocześnie ryzykownej i nieskutecznej inwestycji muszą znaleźć się także gminne pieniądze na kwestie niezwiązane stricte z zapłodnieniem pozaustrojowym: zabezpieczone środki na leczenie/ rehabilitację dzieci z wadami wrodzonymi, które urodzą się w ramach programu, środki na pomoc psychologiczną rodzicom, którzy poronią dzieci w ramach procedury – w rządowym  raporcie przeczytamy, że w latach 2013-2016 urodziło się tylko 10,3% dzieci poczętych metodą in-vitro, przygotowane pieniądze na ewentualne pozwy od osób uczestniczących w projekcie, które doznają uszczerbku na zdrowiu.

Czy można planować tego typu niepewne inwestycje mając jednocześnie poważne problemy z wypłacalnością i bieżącą tylko działalnością? Myślę, że odpowiedź jest dla każdego oczywista.

Newsletter
Jeśli chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości dotyczące naszych działań, zapisz się na nasz newsletter.