Polacy nie chcą tzw. Karty LGBT+

Szanowanie praw obywateli, ich poglądów oraz konsultowanie ze społeczeństwem nowych pomysłów to w teorii podstawowe założenia ustroju demokratycznego. Aktualnie w naszej gminie próbuje się wprowadzić kontrowersyjny projekt dotyczący finansowania procedury in vitro z budżetu gminy. Uważamy, że jest to pierwszy krok do wprowadzania kolejnych, jeszcze bardziej kontrowersyjnych idei.

Mieszkańcy Tarnowa wyrażają stanowczy sprzeciw wobec samowoli samorządowców! Czy jednak nasz głos jest słyszalny? Jeśli tym razem nie powstrzymamy Wójta przed realizacją antyspołecznych pomysłów, to jak pokazuje doświadczenie innych samorządów, kolejne projekty będą jeszcze straszniejsze!

„Nie chcem ale muszem”

W ostatnich dniach zarówno w mediach, jak i w polskich domach trwa gorąca dyskusja nad wprowadzoną przez warszawską Radę Miasta tzw. kartą LGBT+. Karta ta traktuje między innymi o wprowadzeniu do szkół edukacji seksualnej, która skupiona jest nie na anatomii i fizjologii ludzkiego organizmu, ale na opisywaniu wielu różnych orientacji seksualnych, na tzw. małżeństwach jednopłciowych i „rodzinach” które takie “małżeństwa” mają tworzyć. Zajęcia antydyskryminacyjne mają zostać oparte na kontrowersyjnym modelu WHO, zgodnie z którym w szkołach nauczana powinna być m.in. „radość i przyjemność z dotykania własnego ciała oraz masturbacja w okresie wczesnego dzieciństwa”.

To rodzice chcą rozmawiać z dziećmi o seksie

Według sondażu przeprowadzonego przez IBRIS Polacy nie chcą takiej edukacji w szkołach. Prawie 70% respondentów uważa, że wiedzę o życiu seksualnym młodzież powinna czerpać przede wszystkim od rodziców. Urzędnicy są jednak głusi na sprzeciw społeczeństwa.

Autor: Super Express

Natomiast niespełna 55% pytanych jest przeciwnych wprowadzeniu kart LGBT+ w szkołach i przedszkolach w swoich miejscowościach.

Autor: Super Express

Jak dobitnie pokazuje przytoczony sondaż, rodzice nie chcą, aby państwo lub samorządy odbierały im ich podstawowe prawo – prawo do wychowywania własnych dzieci w zgodnie z własnymi przekonaniami.

„Bo to się właśnie tak zaczyna…”

Niestety, inaczej niż w piosence Mieczysława Fogga, poprzez samodzielne działania urzędników nie zaczyna się ani miłość do współobywateli, ani poszanowanie ich wolności i poglądów. Wprowadzenie w naszej miejscowości refundowania procedury in-vitro to nieprzemyślany pomysł naszych urzędników, który nie był w należyty sposób konsultowany z mieszkańcami. Takie postępowanie może generować wcielanie w życie następnych wątpliwych decyzji na które nie będzie zgody społecznej. Podobny scenariusz miał już miejsce w wielu polskich miastach, m.in. w Warszawie, czy w Gdańsku. Tamtejsze samorządy, bez przeprowadzenia odpowiednich konsultacji z mieszkańcami, wprowadziły kosztowne programy dofinansowania procedury in-vitro, aby następnie przyjąć kolejne, jeszcze bardziej kontrowersyjne programy jak Karta LGBT, czy gdański Model na Rzecz Równego Traktowania. Gdański Model, tak jak i Karta przewiduje homoedukację w szkołach, a sam wiceprezydent Gdańska publicznie stwierdził, że zajęcia prowadzone przez homoedukatorów mają być obowiązkowe dla każdego ucznia bez konieczności uzyskiwania zgody od jego rodziców!

Czy nie jest przesadą, że w XXI wieku musimy być pełni obaw o nasze podstawowe prawa – prawa do wychowywania własnych dzieci oraz prawa do wolności sumienia? Nikt nie oczekuje, że urzędnicy naszego miasta będą „strażnikami sumień” mieszkańców, ale oczekujemy i oczekiwać powinniśmy respektowania podstawowych praw demokracji. Oczywiście tam gdzie są prawa, są też i obowiązki, dlatego naszym obowiązkiem jako obywateli jest przede wszystkim wierność i troska o wspólne dobro narodu i społeczeństwa.

Newsletter
Jeśli chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości dotyczące naszych działań, zapisz się na nasz newsletter.